Agroenergetyka.pl

Energetyka, OZE w sieci: Agroenergetyka na FB
OZE grupa na FB / GL / Blog energetyczno - paliwowy
 
 
strona główna  Zarejestruj się  Ogłoszenia  Forum  Kontakt z Redakcją 


Artykuły
PUBLIKACJE
 

Jacek Saryusz-Wolski - bezpieczeństwo energetyczne [wywiad]

Autor: Rembowski Łukasz (redakcja@agroenergetyka.pl), Źródło: Autor: Łukasz Matuszewski
Data: 2010-01-10
Wywiad z posłem do Parlamentu Europejskiego oraz przewodniczącym komisji spraw zagranicznych PE na temat bezpieczeństwa energetycznego, wspólnej polityki energetycznej Unii oraz Gazociągu Północnego.

Łukasz Matuszewski, TwojaEuropa.pl: Proszę wskazać, jakie inicjatywy oraz raporty spośród tych, które Pan przygotowywał w ostatnim czasie były najciekawsze?

Jacek Saryusz-Wolski*: Biorąc pod uwagę tą kadencję, to po pierwsze raport polityki zagranicznej w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego. Po drugie dwa raporty na temat wspólnej polityki zagranicznej bezpieczeństwa energetycznego, były to bardzo obszerne publikacje. Po trzecie wskazałbym inicjatywę powołania zgromadzenia międzyparlamentarnego dla Partnerstwa Wschodniego.

Piotr Anuszczyk: Co się dzieje, gdy już powstaje taki duży raport, z którego np. wynika, że dla bezpieczeństwa energetycznego Polski gazociąg poprowadzony po dnie Bałtyku, nie jest najlepszym pomysłem? To ma jakieś przełożenie potem na politykę krajową?

W raporcie wątków stricte polskich nie ma bo dotyczył on tego, jaką politykę bezpieczeństwa energetycznego Unia powinna w ogóle prowadzić. Jest tam postulat, żeby była ona uwspólnotowiona. Mam tu na myśli wspólną politykę zagraniczną, wspólną politykę bezpieczeństwa energetycznego, która zakłada, że trzeba dywersyfikować źródła dostaw oraz trasy przesyłu.

Po drugie, raport zakłada, że należy wspólnie negocjować dostawy. A po trzecie, że warto stworzyć strukturę na wypadek zagrożenia kryzysem i solidarnie reagować na kryzys gdyby on nastąpił. Żeby prowadzić coś, co się nazywa dyplomacją energetyczną, czyli włączać do wszystkich umów z naszymi zewnętrznymi partnerami tzw. klauzulę bezpieczeństwa energetycznego. Czyli narzucać ten kodeks postępowania partnerom, jeśli chodzi o bezpieczeństwo energetyczne i żeby opierać to na zasadzie wzajemności. W tej chwili pracujemy nad dyrektywą gazową, która to uszczegóławia i jest odniesienie do tego w Traktacie Lizbońskim. Oczywiście to nie jest proste, bo państwa członkowskie niechętnie pozbywają się swoich kompetencji w tej dziedzinie.

ŁM: Państwa członkowskie boją się tego, że mogą być pominięte, że nie będą miały tak wielkiego wpływu na tę politykę. Odnośnie Gazociągu Północnego. Dania, Szwecja i Finlandia wyraziły zgodę na poprowadzenie pierwszej nitki w swoich strefach ekonomicznych. W jaki sposób wpłynie to na bezpieczeństwo energetyczne Polski, ale także na naszą pozycję dyplomatyczną? Czy to jest duże zagrożenie wg. Pana?

W odróżnieniu od gazociągu Nabucco, który jest projektem priorytetowym unijnym, na który desygnowano wsparcie 200 mln euro, Nordstream nie jest projektem unijnym. Jego inicjatorzy twierdzą, chociaż pewnie tak nie jest, że jest to przedsięwzięcie biznesowe. Natomiast wyrażenie zgody przez Finlandię, Danię i Szwecję na przebieg po ich wodach, w ich strefie morskiej powoduje, że jest duże prawdopodobieństwo, że ten projekt powstanie i bezpieczeństwo energetyczne jednych zwiększy, innych zmniejszy. Dla Niemiec to jest element dywersyfikacji. Natomiast dla nas są to sytuacje większego uzależniania. Każdy kraj ma inną wiązkę, czy strukturę dostaw, a pod gazociąg Nordstream podłączyli się również Holendrzy, Brytyjczycy i podobno ostatnio Francuzi. Także jedyne, co w tej chwili pozostaje, jeśli chodzi o ten projekt to pytanie, na ile on spełnia kryteria ekologiczne. Bo decyzje zapadły w fazie, kiedy Unia jeszcze wspólnej polityki energetycznej nie miała, bo jak podkreślam ona jest dopiero w fazie tworzenia.

PA: Ale czy warto o to w ogóle kruszyć kopie, może nie ma się czym przejmować, a gdyby kiedyś w Polsce, całkiem hipotetycznie, odcięto gaz, to po prostu dostaniemy go solidarnie, po normalnej cenie z Niemiec?

Po pierwsze, nie ma na razie łączników, które by na to pozwalały. Po drugie taki gaz byłby bardzo drogi, taniej byłoby już dokupić energię elektryczną. Po trzecie na nim będzie jeszcze marża niemiecka, a po czwarte to antydywersyfikacja bo w takim przypadku jeszcze bardziej zwiększa się nasze uzależnienie od gazu rosyjskiego.
Natomiast gazociąg Nordstream ma znaczenie nie tylko energetyczne, ale przede wszystkim geopolityczne. Polega ono na tym, że Białoruś i Ukraina stają się bardzo podatne na szantaż energetyczny.
Gdyby droga przesyłu do zachodniej Europy biegła albo w postaci drugiej nitki Jamału albo w postaci gazociągu Amber, to wtedy zamykając dostęp do surowca krajom tranzytowym zamyka się go także ostatecznym dostawcą, co tworzy sytuację współzależności i solidarności. W sytuacji, kiedy gazociąg omija te kraje, to można nadal transportować gaz do Zachodniej Europy, a wobec tamtych krajów stosować szantaż np. nie dostarczymy gazu, jeśli nie zrobicie a, b, c. I to mogą być bardzo różne warunki od gospodarczych, finansowych, cenowych, po polityczne. Na tym właśnie polega zagrożenie geopolityczne.

ŁM: A jak Pan myśli, czy mamy szansę, że Unia, szczególnie Zachodnia Europa wstawi się za nami w przypadku jakiś napięć?

Wydaje mi się, że sprawy zaszły tak daleko już, że to się ziści niestety [budowa Nordstream – red.]. Chodzi o to, żeby na przyszłość takich sytuacji uniknąć. Na razie się podejmuje tego typu działania bez brania pod uwagę interesu bezpieczeństwa energetycznego innych. Ważnym testem będzie to czy wyjdzie projekt Nabucco, czy może projekt Southstream. Chociaż my na dzisiaj nie jesteśmy w planach podłączeni do Nabucco, a powinniśmy.

ŁM: Czy są przewidywane instrumenty administracyjne, polityczne, dotyczące tego, jak ma się zachować Europa Zachodnia, jak ma się zachować Unia w przypadku gdyby nastąpiło zaostrzenie stosunków między Rosją, a Polską, tak jak to było na Ukrainie?

Temu służy dyrektywa gazowa, która jest w pracach Parlamentu i którą zajmuje się Komisja Przemysłu i Energii. To idzie w tym kierunku, aby po pierwsze określić pewien pułap reakcji na sytuację kryzysową, znaczy jak wiele krajów i jak duża część dostaw, musi zostać zaburzona, żeby nastąpiła reakcja. Po drugie w jakiej formie ta reakcja ma nastąpić, czyli zasady przesyłu brakujących części gazu. Po trzecie jakie są rozstrzygnięcia instytucjonalne w tej materii. Czy są to miękkie mechanizmy prewencyjne, czyli że kraje się spotykają w sytuacji kryzysowej i jak się dogadają to sobie nawzajem pomogą, a jak nie, to nie. Czy też przekazujemy naszą część kompetencji na poziom Komisji Europejskiej i to ona buduje tzw. Plany ewentualnościowe, czyli plany na wypadek kryzysu, które są nadrzędne czy sprzężone z takimi planami na poziomie krajów członkowskich. I jeszcze postulujemy, aby były plany ewnetualnościowe reakcji na poziomie regionalnym, czyli grupy krajów wewnątrz Unii. Również chodzi o taką kwestię, jak traktować firmy zagraniczne na terytorium unijnym, które korzystają z pewnych przywilejów i możliwości, których z kolei na terytorium ich krajów pochodzenia inne firmy nie mają.

ŁM, PA: Dziękujemy bardzo za wywiad.

* Jacek Saryusz - Wolski: Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego (2004-2007). Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych (od 2007). Komisje: Spraw Zagranicznych, Budżetowa (Zastępca). Delegacja: Rosja, Afganistan




wywiad pochodzi ze strony: www.twojaeuropa.pl
 
strona główna | polityka prywatności | nota prawna | partnerzy | kontakt | mapa serwisu | REKLAMA
Projekty HVAC | turbiny wiatrowe | Forum OZE
Copyright © Agroenergetyka.pl | design: Projekty internetowe